Most na rzece Kwai

No i postawiałam swoją nogę na owym, okupionym tysiącami śmierci moście. Historia znana i mi i pewnie większości ludzi bardziej z filmu niż rzeczywistego zainteresowania historią. Ale mimo wszystko robi wrażenie. Czuje się tu obecność kawałka historii. Most na rzece Kawi, kolej śmierci, muzea II wojny światowej, cmentarz poległych przy budowie mostu żolnierzy.

Bezsens wojny, niepotrzebnej śmierci, wykorzystywania niewinnych ludzi jest oczywisty, czy tu w Kanczanaburi gdzie kolwiek indziej na świecie. W Polsce raczej nie trzeba o tym nikomu przypominać.
Muszę jednak przyznać, że duże wrażenie na mnie wywarła obecność na cmentarzu poległych żołnierzy. Jest to cmentarz wojskowy, ale razem z 15 000 żołnierzy przy budowie nieszczesnego mostu zginęło jeszcze wiecej cywilów- 100 000!! Młodzi, czasem nawet bardzo młodzi ludzie… 20, 23 lata…. na nagrobkach sentencje wypisane przez rodziny.. że tęsknią, że nigdy nie zapomną, że kochają….

W Polsce są pewnie tysiące wojskowych grobów, młodych ludzi którzy zginęli, których ktoś kiedyś kochał i tęsknił…. a ja sie tu rozwodzę nad amerykańskimi żołnierzami … wiem… ale jestem teraz TUTAJ, dotykam TUTEJSZYCH wspomnień…uczę się TEJ historii…

Japończycy jakby troche nie na miejscu pozują i nieźle się bawią na moście…

One night in Bangkok

Dokładnie tyle spędziłam w Bangkoku. Przespałam się i ruszyłam dalej. Jakie wywarł na mnie pierwsze wrażenie? Powiedziałabym, że dość mieszane. Z jednej strony wkurw, że co chwila mnie ktoś zaczepia usiłując coś sprzedać. Taxi??!! Taxi??!! Tuk tuk?? Massage??!! Taxi?? Fak off. Nic nie chce.
A potem jednak odzywa się w mnie wieki zwierz konsumpcjonista. Boże!! Chce kupić i mieć wszystko!! Chce milion kolczyków, tiszertów, spodni, spódnic, sukienek, bransoletek, naszyjników, chust, paszminowych szaliczków, kotków machających łapką, lampioników, głupawych okularów słonecznych!! Chcę chcę chcę!!! Obojętnie już co, byle zaspokoić żądzę zakupów i posiadania!! Posiadania wszystkiego czego nie potrzebuję!!
Więc musiałam szybko się zwinąć. Rano byłam już w autobusie do Kanczanaburi, pozostawiając swoje żądze niezaspokojone!!

Indie rzadza

Wiadomosc z ostatniej chwili: wygralam znow konkurs ta sama relacja z Indii :) Chyba zaczne powaznie sie zastanawiac nad przerzuceniem sie z robienia fot na pisanie hahahah. Tym razem juz w mniej znanym portalu – www.przezswiat.pl

Pa pa pa …

Wyspom i plazom mowie na razie papa. Dzis mam samolot do Bangkoku. I zaczyna sie zwiedzanie juz glebi tajskiego ladu. Oczywiscie nie wiem dokladnie co i w jakiej kolejnosci bede zwiedzac. Bo jak sie okazuje wlasiwie zadnych planow nie warto robic bo wszystko co chwila sie zmienia w zaleznosci od tego kogo sie pozna lub nie spotka. Bo mi wlasnie sie nie udalo spotkac znow z tymi znajomymi z polski – tak widac musialo byc, nie jest nam dane poki co spotkanie:) za to poznalam typa z ktorym teoretycznie mam spotkac sie w Kanczanburi :) ale jak wiadomo – nic nie wiadomo :)

Czekam tez az przestanie padac, bo akurat teraz kiedy musze isc na autobus z bagazami to zaczal sobie padac pierwszy ulewny deszcz :) a jeszcze rano wylegiwalam sie na plazy.

I oto ja, zeby nie bylo ze foty sciagam z internetu i wstawiam na bloga :)

Angielska paplanina

Powoli przygotowuje sie do kolejnej zmiany towarzystwa:) Ten starszawy koles z ktorym sie wloczylam po plazach wraca juz do domu. Ja natomiast ponownie jade na Krabi. Spotkac sie ze znajomymi ktorzy, jak sie okazuje sa niedaleko wiec szkoda byloby przegapic taka okazje i sie nie spotkac. Zwlaszcza ze od ponad pol roku nie moglismy sie w PL spotkac, bo ciagle cos komus nie pasowalo!! No to jak nie w Polsce to sie spotykamy w Tajlandii, a co!! Co prawda troche mnie to zachodu kosztuje by dostac sie do nich ale mysle ze bedzie warto :) Potem ruszam do Bangkoku. Prawdopodobnie spedze tam 1 noc i potem juz z Marta i Michalem ruszamy razem dalej!

Mimo ze plazami sie ciesze na maxa, troche ta rados zakloca nieustanna paplanina angola ;P Ten czlowiek chyba nie umie zamknac sie na 5 minut. Leze se na plazy, chce czytac ksiazke a ten ciagle nawija!! po prostu angielska-ciagle otwarta jadaczka;] co prawda pozwolilo mi sie to podszkolic w angielskim ale jakim kosztem!!!! ;] no cos za cos :) Czasami sie juz tylko usmiecham udajac ze rozumiem – a nie rozumiem bo gada za szybko; Albo udaje ze spie, albo wkladam sluchawki na uszy i slucham muziki. Ale oczywiscie zadne z tych rzeczy nie sa stuprocentowo skuteczne. Zawsze znajdzie sie jakis temat ktory KONIECZNIE musi ze mna omowic:) Tak wiec wiem juz wszystko o jego dzieciach, bylej zonie, obecnej dziewczynie itp.. Na szczescie dotarlo do niego to ze NIE bedzie zadnego sexu. I dal mi juz spokoj!! ufff…

Another boring day in paradise…

Co za nudaaaa…. nic tylko slonce, plaza, morze…. :) kocham ta nude. uwielbiam sie tu nudzic, moglabym sie zanudzic na smierc…. Nigdy wczesniej nie lubilam i nawet nie sadzialam ze moze mnie tak wciagnac to wylegiwanie sie na palzach….ale tez nigdy wczesniej nie widzialam TAKICH plaz, tak czystej, przezroczystej wody… przyznac sie musze nieskromnie ze jeszcze tak ladnie i rownomiernie opalona nigdy nie bylam.. az sama sobie zadroszcze ze tu jestem.. :P czekam jeszcze na snurklowanie. Podobno rejon w ktorym jestem jest najlepszy by zobaczyc co kryje sie pod woda!! Mam nadzieje ze widoki beda rzeczywiscie niezapomniane!!

Ale zeby sie tu znalezc musialam na chwile odlaczyc sie od swoich wspoltowarzyszy podrozy – nie kazdy musi z takim uwielbieniem oddawac sie wylegiwaniu na plazy :) ale niebawem znow polaczymy swoje sily!

Kilka dni temu poznalam pewnego Angola, ktory szczesliwym trafem wybieral sie w miejsca ktore chcialam zobaczyc. No wiec nie bylo chyba lepszego rozwiazania jak zabrac sie z nim!! Ale zeby nie bylo – nie zakochalam sie w nim :P gdyby mial 10 lat mniej to moze i by cos z tego moglo byc, ale przeciez wiadomo ze to nie starsi a mlodsi mezczyzni mnie raczej interesuja:) nie zeby byl od razu jakis stary, no ale 25 lat nie ma!! czyli odpada :P chociaz podejrzewam ze jemu sie wydaje ze mnie jeszcze przekona ze cos z tego moze byc, hahah niedoczekanie!! twarda bede!! i zimna!! jak skala :) a co!!

Nie mam zamiaru byc jak te Tajki, ktore prowadzaja sie z podstarzalymi bialasami!! Co na marginesie jest mega oblesne!! Niektore plaze sa mekka dla zachodnich facetow, ktorzy sa za starzy, za brzydcy i za biedni by wyrwac sie jakas mloda dupcie w ich kraju. Przyjezdzaja wiec tlumnie do Tailandi i sie obnosza swoimi tajskimi, ciemnoskorymi zdobyczami. Niektore dziewczyny sa tak mlode a faceci tak starzy, ze zakrawa to na zaawansowana pedofilie!!! Na szczescie sa miejsca zbyt nudne, do ktorych nie docieraja….

IMG_0852
IMG_0851
IMG_0846
IMG_0860
IMG_0865
IMG_0867

Niebianskie plaze

Pierwszy postoj w Tajlandi i pierwszy zachwyt. To co dzis zobaczylam przeroslo moje oczekiwania. Domyslalam sie ze plaze w Tajlandi moga byc piekne… ale ze az tak….? ogladalam wczesniej foty i bylam swiecie przekonana ze sa podkrecana w fotoszopie!! Woda nie moze byc tak blekitna i tak czysta!! Pogoda wrecz idealna. Cieplo, ale nie upalnie, pot sie nie leje, bo lekki wiaterek chlodzi.. woda orzezwia, ale nie jest zimna. Po prostu plaze marzenie!!! Pluskalam sie w wodzie jak dzieciak w pierwszy dzien wakacji. No i oczywicie caly dzien spedzony na plazy zaskutkowal lekka czerwona opalenizna, ale do jutra powinna zejsc :)

IMG_0839

IMG_0825

IMG_0817

IMG_0833

IMG_0831

IMG_0745

Czeski polski

Na swojej drodze spotykam roznych ludzi. Fajnych, niefajnych, od jednych sie ucze, innych unikam a jeszcze inni opowiadaja smieszne rzeczy:) Jak ci czesi, ktorych wczoraj poznalismy. Pewnie kazdy zna jakis dowcip nt jezyka czeskiego. Chocby cos w stylu: jak jest parasolka po czesku? – szmaticzku na paticzku. Jak latwo sie domyslic, czesi tez nas przedrzezniaja ;] Jak jest stanik po polsku? “zawieszoki na cycoki” :) Slynne powiedzenie Arnolda w rownie slynnym filmie: “Asta la vista, baby” po polsku brzmi ponoc “Asta la vista, lalusiu”. To tez podobno po polsku: “obciagnij mi skorke, lalusiu”:) tlumaczyc chyba nie musze ;]

A z innego gatunku… co moze znaczyc “chytry frajer”?? wydawaloby sie ze tak latwo kogos obrazic. otoz nic bardziej mylnego. “chytry frajer” to czeski “rowny gosc”:)

Nie musze tez chyba pisac jakie to wszystko wydawalo sie smieszne po kilku piwach, ktore tak na marginesie wkoncu sa za rozsadna cene :)

Jakie znacie jeszcze smieszne slowka przedrzezniajace czeska mowe??

Penang

IMG_0721

IMG_0720

IMG_0712

IMG_0698

IMG_0682

IMG_0678

IMG_0673

IMG_0706

IMG_0664

IMG_0662

IMG_0660

IMG_0659

IMG_0656

IMG_0646

IMG_0630

Cameron Highlands

Moje prośby zostały wysłuchane. Na truskawkowych wyżynach powietrze jest orzeźwiające, świeże, jest ciepło lecz nie ma upałów. Nie pocę się :) a nawet zmarzłam dziś w nocy – dość dziwne zjawisko biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia. Ale nie narzekam, a wręcz zachwycam się pogodą!!:)

I pierwszy raz śpię w pokoju większym od łóżka tylko na jakieś 30 cm :)

Plantacje herbaty (oczywiście dostępna jest również truskawkowa herbata :)

IMG_0614

IMG_0605

Truskawkowy raj

Odnaleźliśmy truskawkowy raj!! miejsce, w którym truskawki są dobrem narodowym, sprzedawanym w każdej postaci: lody, koktajle, naleśniki, dżemy, syropy, magnesy na lodówkę, gumki do włosów, budziki, parasolki, skarpetki… po prostu wszystko jest truskawkowe :) nie ukrywam, że głównym motywem sprowadzającym mnie tutaj było skosztowanie domowej roboty lodów truskawkowych!! Pycha!!
Jadłam oczywiście również świeże truskawki, po raz pierwszy w październiku. Jednak to chyba nie do końca sezon na nie, gdyż nie były takie słodkie jakby się można było spodziewać. Ale mimo wszystko, warto było!!

IMG_0623

IMG_0594

IMG_0595

IMG_0597

IMG_0617

Truskawkowe roti i truskawkowe lassi:
IMG_0578

Truskawkowy sklep a w nim wszystkie możliwe zastosowania truskawek:

IMG_0581

IMG_0620

IMG_0619

IMG_0618

IMG_0582

IMG_0583

I truskawkowa Czucha:)

IMG_0598

Kuala Lumpur

Kolejne wielkie miasto. Tłumy, upał, dziury w chodnikach, brud na ulicach, smród durianów na każdym kroku i Petronas Twin Towers widoczne z niemal kazdej czesci miasta… KL różni się zdecydowanie od Singapuru. Brudniejsze, bardziej zaniedbane, bardziej azjatyckie…
Wilgotność sięga zenitu, ktorej niemal dorownuje poziom irytacji. Za goraco, za mokro…. jeszcze chwili potrzebuje by sie przyzwyczaic… moze dluzszej chwili. Chce na plaze, nie chce juz tej wilgoci, nie chce byc ciagle spocona. chce by prysznic choc na chwile dawal orzezwienie….

IMG_0443

IMG_0450

IMG_0445

IMG_0439

IMG_0441

IMG_0510

IMG_0515

IMG_0410

IMG_0487

IMG_0545

IMG_0536

IMG_0526

IMG_0518

Najbardziej cuchnace owoce swiata- duriany. Po obraniu wygladaja jak rozgotowany, zepsuty, obślizgły kurczak a smakuja jak polaczenie brudnych skarpet, sera plesniowego i zgnilych obierek w cukrze. Nie żebym probowal kiedys jak smakuja brudne skarpety – ale tak wlasnie to sobie wyborazam:)

IMG_0554

IMG_0429

IMG_0425

IMG_0423

IMG_0420

IMG_0417

Singapur

Zanim przyjechalismy slyszalam same zle opinie o Singapurze: ze nudny, ze sterylnie czysty, same zakazy, nie ma co robic wsrod wiezowcow. Wiec myslalam ze bedzie to cos w rodzaju Dubaju. Jednak nie moglam sie milej rozczarowac. Byc moze nie jest to miasto w ktorym mozna by spedzic tydzien badz dwa, ale na pewno jest warte zobaczenia i posiedzenia tu 2-3 dni.

Tak jak pisza w przewodnikach, rzeczywiscie na kazdym kroku napotykamy jakis zakaz :) za przechodzenie przez ulice w miejscu niedozwolonym, za smiecenie, za jezdzenie rowerem tam gdzie nie wolno, za jedzenie i picie w metrze, żucie gumy, nawet za jedzenie durianow :) oczywiscie niektore zakazy sa takie same jak w Europie – tylko ze tam nikt nie przypomina o tym na kazdym kroku straszac wygorowanymi karami!!

IMG_0314

Oczywiscie sprobowalam tutejszego metra, mimo ze cieszy sie bardzo dobra opinia i rzeczywiscie jest mega wygodne i latwe to mimo wszystko nie dorownuje londynskiemu:) tamto ma klimat… to jest jak caly Singapur czasem az za sterylne i idealne:)

IMG_0204

IMG_0203

No i jest drogo. W porownaniu do Malezji, troche daje po kieszeni. Wiec podrozujac na raczej niskim dziennym budzecie, nie mozna tu zbyt dlugo zabawic, a szkoda. Bo mogloby byc fajnie :) ale coz, trzeba oszczedzac i czekac na jakies tansze czesci Azji. Poki co z zakupow nici… a korci, korci… a mam taka ochote ma mega wielkie i zimne piwo, tymczsem zywie sie w tanich chinskich dzielniach poza centrum:)

Chinatown:

IMG_0325

IMG_0326

IMG_0193

IMG_0323

Buddyjska swiatynia w Chinatown:
IMG_0328

IMG_0334

IMG_0343

IMG_0340

Little India:

IMG_0296

IMG_0281

IMG_0275

IMG_0311

Dzielnica Arabska:

IMG_0210

IMG_0243

Cmentarz muzulmanski – “okragle” nagrobki meskie, “plaskie” damskie
IMG_0253

IMG_0252

No i koniecznie symbol Singapuru – dziwaczne polaczenie ryby z lwem. Za Lonely Planet powtarzam: i pomyslec ze tu zakazuja uzywania narkotykow :P a pytam: kto mogl cos takiego wymyslic??????

IMG_0364

A co jeszcze komiczniejsze – tlumy azjatow stojacych pod figura i próbujacych zrobic sobie tak zdjecie, by wydawalo sie ze woda tryskajaca z paszczy rybo-lwa albo wlewala im sie do ust albo wylewala. Pozycje – mistrzostwo swiata!! Zarowno ci pozujacy jak i co robiacy zdjecia!! mega beka!!! ;]

IMG_0362

I kilka wiezowcow na koniec:

IMG_0370

IMG_0346

Czas w droge…

Tak oto zakonczylam swoj pierwszy “stacjonarny” etap podrozy :) po 3 tygodniach w Melace wyruszylismy do Singapuru.

Az zal mi bylo wyjezdzac. Zaczelam sie tam czuc juz jak u siebie w domu. Mialam swoj pokoj, swoich znajomych z ktorymi co wieczor sie spotykalam, znajomych lokalnych ziomow spotykalam na ulicy wymieniajac zawsze grzecznosciowe uwagi :) co u ciebie? a u ciebie? ok? ok!:) do zobaczenia potem na obiedzie, na kawie, w sklepie, basenie.

Nie powiem, poczatki jak zawsze byly trudne. Przerazajacy upal, obcy ludzie, nowe miejsce – szczegolnie ze byl to pierszy nie-europejski przystanek. Wydawalo mi sie, ze sie nie “wtopie” w tlum… “zachodni” wyglad do konca na to niepozwala, ale okazuje sie ze mozna dosc szybko sie zaaklimatyzowac i stac sie jednym z nich:) Melaka ma niesamowity urok. W tym miescie mozna siedziec tygodniami, podejrzewam ze i miesiacami robiac NIC. wloczac sie, odpoczywajac – totalny chill out. Obiady w lokalnych tanich restauracjach, piwko w domu pana Lee, ktory wieczorem zamienia sie w miejsce spotkan mieszkancow i turystow, przejazdzki rowerem, wieczorne spacery….

Ale oczywiscie nawazniejsi sa ludzie. Ludzie, ktorych tam spotkalam dali mi duzo sily, pozytywnej energii na dalsza droge. Mysle ze taki zastrzyk na samym poczatku to cos co moglo mi sie przydazyc najlepszego. Opuszczajac to miejsce, zegnajac sie z nimi mialam poczucie ze zostawiam swoich przyjaciol i ze niestety byc moze juz ich nie zobacze wiecej… chociaz w zyciu nic nie wiadomo… przydazyc sie moze wszystko, nawet to najbardziej niespodziewane… tesknie za nimi, choc juz na nowym miejscu przezywam kolejne fascynacje.
Ale historie, ktore uslyszalam od ludzi zostana gdzies tam zawsze ze mna. Pewnie czesc zapomne, niektore na stale ze mna beda, niektore kiedys opowiem, a inne zostawie tylko dla siebie.

Przed wyjazdem mialam duzo obaw i wcale nie twierdze ze wszystkich sie juz wyzbylam, ale wiem jedno – nie moglam dokonac lepszego wyboru. Tego doswiadczenia, tych przezyc, spotkanych ludzi juz mi nikt nie odbierze. A to dopiero poczatek. Wiem, ze nie zawsze bede spotykac samych wspanialych ludzi, niektrorzy pewnie niezle moga zajsc za skore, ale mysle ze tak czy inaczej warto :)

_MG_0104

_MG_0103

IMG_0191

Meczety Melaki

Nie wiem czy bedzie tak w całej Malezji, ale w Melace meczety nie wygladają jak te meczety, do których się przyzwyczaiłam. Meczety Melaki mają w sobie coś ze śwątyń chińskich, niż tych arabskich meczetów. Z zewnątrz wyglądają jak chińskie pagody, z tego co wyczytałam to we wnetrzach też widać wpływ chińskich świątyń i architektury.

Al – Azim Mosque

_MG_0079

_MG_0080

_MG_0081

_MG_0089

_MG_0092

Kampung Kling’s Mosque

_MG_9961

_MG_0024

_MG_0122

Kampong Hulu Mosque

_MG_0114

_MG_0119