No i postawiałam swoją nogę na owym, okupionym tysiącami śmierci moście. Historia znana i mi i pewnie większości ludzi bardziej z filmu niż rzeczywistego zainteresowania historią. Ale mimo wszystko robi wrażenie. Czuje się tu obecność kawałka historii. Most na rzece Kawi, kolej śmierci, muzea II wojny światowej, cmentarz poległych przy budowie mostu żolnierzy.
Bezsens wojny, niepotrzebnej śmierci, wykorzystywania niewinnych ludzi jest oczywisty, czy tu w Kanczanaburi gdzie kolwiek indziej na świecie. W Polsce raczej nie trzeba o tym nikomu przypominać.
Muszę jednak przyznać, że duże wrażenie na mnie wywarła obecność na cmentarzu poległych żołnierzy. Jest to cmentarz wojskowy, ale razem z 15 000 żołnierzy przy budowie nieszczesnego mostu zginęło jeszcze wiecej cywilów- 100 000!! Młodzi, czasem nawet bardzo młodzi ludzie… 20, 23 lata…. na nagrobkach sentencje wypisane przez rodziny.. że tęsknią, że nigdy nie zapomną, że kochają….
W Polsce są pewnie tysiące wojskowych grobów, młodych ludzi którzy zginęli, których ktoś kiedyś kochał i tęsknił…. a ja sie tu rozwodzę nad amerykańskimi żołnierzami … wiem… ale jestem teraz TUTAJ, dotykam TUTEJSZYCH wspomnień…uczę się TEJ historii…
Japończycy jakby troche nie na miejscu pozują i nieźle się bawią na moście…
Zamieszczony w: Tajlandia | Otagowane: kaczanaburi, katchanaburi, most na rzece kwai, Tajlandia | Zostaw Komentarz »



















































































































