Dzieki pomocy wielu osob udało mi się zebrać dużo fajnych ciszków dla Kunchok’a i jego sióstr. Mój mały Tybetański słodziak będzie miał ciepłe buty na zimę, sweterki i rajstopki i mnóstwo jeszcze innych potrzebnych rzeczy. Wyszło tego blisko 10 kg. Paczka nie jest zbyt tania – chciałby się ktoś dorzucić z jakąkolwiek kwotą? Jeśli ktoś chciałby się ponownie włączyć do mojej osobisej akcji charytatywnej to tradycyjnie zapraszam na moje konto
mBank
17 1140 2004 0000 3302 3076 1746
Magdalena Czucha
Dywizjonu 303 13 b 7
80-462 Gdańsk
Ponownie dodaję że ważna jest każda kwota:)
A oto najnowsze zdjęcia Kunchok’a i jego mamy – zobione przez moja koleżankę Claire, z którą się poznałyśmy w Daramsali i która wróciła tam ponownie
Filed under: Ludzie, Po powrocie Otagowane: | free tibet, pomoc, tybet, wolny tybet


