You buy more than You expect!

We śnie

Miałam przeabsurdalny sen ostatnio…. po 3 tygodniach po powrocie przypomniało mi się, że nie rozpakowałam jeszcze jednej torby. Podekscytowana otwieram ją….a tam…. uśmiecha się do mnie Kunchok!!!!!!!!!!!! mój mały Tybetański synek!! ja przerażona, że mi zaraz z głodu padnie pytam się (po polsku!) Kunchok, Kunchok wszystko w porządku?? (oczywiście tylko we śnie możesz się pytać [...]

Powrót…

23.30 w Polsce… 3 w nocy w Indiach…. Jeszcze ciągle patrząc na zegarek, przeliczam sobie czas na indyjski, zastanawiając się co bym o tej porze robiła… Minęły 2 tygodnie i cztery dni, odkąd wróciłam do domu. Liczę każdy mijający dzień, który oddala mnie od tamtego życia. Życia, z którym tęsknię… jak cholera tęsknie. Prawie już [...]

Give me one reason to stay

Give me one reason to stay here and I’ll turn right back around Because I don’t want leave you lonely But you got to make me change my mind Baby I got your number and I know that you got mine But you know that I called you I called too many times You can [...]

Moja mala milosc

Kunchok chyba zoastanie moim tzw “duchowym”, adoptowanym dzieckiem Kocham tego malucha, jakby byl moj !! Jest takim cudownym i grzecznym dzieckiem. Malo placze, grzecznie wszystko je, dobrze spi, pomaga (!!!) w domu… wiecznie usmiechniety… ponoc w ciazy nei sprawial mamie zadnych problemow, ani nie “zarywal” nocy!! i do tego ta slodka buzia!!! gdy wyszlam z [...]

Happy Losar

Wszystkiego najlepszego w nadchodzacym Nowym 2138 Roku!!!! Oto nadszedl tybetanski nowy rok. Jedno z najwaznieszych swiat!! Cale mcleodganj na 3 dni opustoszalo!! Zamkniete sa sklepy, ludzie swietuja w domach. Ulice sa nie do poznania. Przedkszole, w ktorym pracowalam tez ma przerwe – 2 tygodnie. Ja zostałam zaproszona jednego dnia do rodziny Kelsanga, drugiego odwiedzilam rodzine [...]

Why to be unhappy?

KUNCHOK

… moj maly ulubieniec ponownie!! Nie wiem jak bede miala sie z nim rozstac. Ucze go teraz wymawiac moje imie! Ale nie wiem czy slusznie, bo jak bede miala stad wyjechac jak Kunchok poza jedynymi slowami ktore zna: “mama” i “tata” powie “Magda”??!!!

Moje Mcleodganj…

Pomoc dla Tybetu

Kilka miesięcy temu napisałam posta z prośbą o pomoc Tybetańskim dzieciom. Otrzymałam bardzo pozytywny odzew i udało się zebrać całkiem fajną sumę pieniędzy, którą przekazałam organizacji pomagającej Tybetańskiej społeczności w Mcleodganj. Pieniądze, które dzięki Wam udało mi się zebrać, zostały przeznaczone na remont pomieszczeń, w których przebywają dzieciaki. Było to szczególnie potrzebne po porze monsunu, [...]

Free Tibet

Dzis 10 grudnia – rocznica przyznania Nagrody Nobla XIV Dalajlamie Tybetu. Jako, że siedzę w samym centrum wydarzeń, wypadałoby w koncu kilka słów poświecić sytuacji Tybetu. Od 1959 roku Mcleodganj jest ośrodkiem tybetańskiego rządu na uchodźstwie i domem dla tysięcy tybetańskich uchodźców. Jako że tutaj mieszka Dajal Lama, każdy tybetański uchodźca swoje pierwsze kroki po [...]

Hu hu ha, nasza zima zła!!!

Po raz pierwszy podczas tej podróży doświadczam zimy!! Nie jest to jeszcze polska zima, śnieg nie pada i temperatura nie schodzi poniżej zera, ale jest ZIMNO!! Nigdzie w okolicy nie widziałam termometru, ale podejrzewam, że wieczorami dochodzi do ok. 5st!!!!!!!! BRRRR Powiecie, że tragizuje i że zapomniałam jak naprawdę może być zimno. Nie, nie zapomniałam. [...]

Kunchok

Kunchok (po tybetasku znaczy “Bog”) jest najslodszym dzieciakiem, wsrod wszystkich z ktorym pracuje!!! Czasem “zaluje” ze nie jest sierota bo bym go bez chwili wahania adoptowala i zabrala do domu!!! Jest jak mis pluszowy, taki milutki, kochany i chce sie go przytulac caly czas!! Ale z tym nie jest latwo bo Kunchok ma zawsze cos [...]

Bylo sobie zycie…

Hmmmm …. Trochę długo mnie nie było Nie żeby się coś specjalnego działo… ale tak się jakoś składało, że zawsze było coś do roboty i komputer jakoś sam nie chciał za mnie pisać. Po raz kolejny okazało się, że robienie planów ma się nijak do rzeczywistości. Przed konkretnym „osiedleniem” się w Mcleod chciałam jeszcze co [...]

Home sweet home

Jak tylko wyszłam z samolotu na lotnisku Indiry Ghandi w Delhi poczułam się jak w domu. Wszystko jest takie znajome… Nawet zazwyczaj koszmarny Pahar Ganj wydał mi się całkiem przyjazny. Tak przy okazji to się zmienił nie do poznania. Odremontowany, zniknęły spadające cegłówki i pojawiła się nowa nawierzchnia!! Aż niewiarygodne że dokonali takiego cudu w [...]

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.